Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Spacerkiem po Nałęczowie

sobota, 31 października 2009 8:36
Na łamach tego bloga bardzo często przewija się wątek nałęczowski. Większość zdjęć przyrodniczych, jakie możecie tutaj oglądać wykonałem w Nałęczowie i jego okolicach. Czasami prezentuję tu relacje z pieszych i rowerowych wycieczek w pobliżu uzdrowiska. Jakiś czas temu opisałem wypad do pobliskiego Wojciechowa. Wcześniej było parę słów o Wąwolnicy. Nałęczów to obok Kazimierza Dolnego i Puław najważniejsze miasteczko Krainy Wąwozów Lessowych. Bywamy tu, ze względów rodzinnych, bardzo często, w każdy weekend, a w okresie letnim parę razy w tygodniu. Z Lublina do Nałęczowa jest ok 25 kilometrów. Samochodem to pół godziny jazdy. Niby niewiele, a w krótkim czasie przenosimy się z betonowego osiedla w sam środek Płaskowyżu Nałęczowskiego z jego wąwozami, lasami, polami, rzekami, zabytkami i rewelacyjnym mikroklimatem. Nałęczów i jego okolice poznaję od kilku lat. Na początku z przewodnikiem w dłoni. Później machnąłem ręką na książki i zacząłem poznawać miasteczko "organoleptycznie", aż w końcu poczułem się tutaj prawie jak tubylec. Nałęczów duży nie jest. Można go obejść podczas jednego, kilkugodzinnego spaceru. Dla zwykłego turysty to wystarczy. Ja mam jednak ten komfort, że do nałęczowskich atrakcji mogę wracać kiedy chcę, o każdej porze roku, co sprawia, że miejsca dobrze znane odkrywa się ciągle na nowo. O Nałęczowie pisałem na blogu wielokrotnie. Nie ma więc sensu ponownie rozpisywać się o historii i zabytkach. Pozwolę sobie jednak na zebranie w telegraficznym skrócie haseł kojarzonych powszechnie (lub nie) z Nałęczowem: Małachowscy, Prus, Sienkiewicz, Żeromski, Szelburg - Zarembina, Andriolli, sanatorium, Jan Koszczyc - Witkiewicz, Nałęczowianka, Cisowianka, miasto - ogród, wille, wąwozy, styl zakopiański, styl szwajcarski... Chyba nie wymaga to szczegółowego wyjaśniania. Zapraszam na spacer po Nałęczowie. Zdjęcia wykonywałem w ostatnich trzech latach. Nie są one może artyystyczną rewelacją, ale mam do nich sentyment, więc je pokazuję.



Willa Podgórze z końca XIXw. Najlepszy przykład stylu szwajcarskiego.



A to już styl zakopiański. Kaplica na Armatniej Górze



Najstarszy budynek sanatoryjny w nałęczowskim parku



Ten sam obiekt w trochę innym ujęciu



Domek Gotycki lub Willa Angielska. Jak kto woli. Dawna siedziba dyrekcji uzdrowiska.



Schowany wśród drzew Pałac Małachowskich z XVIII w.



Herby Pilawa i Nałęcz na szczycie Pałacu. Od herbu Nałęcz wywodzi sie nazwa miasteczka.



Wiosna w nałęczowskim parku. W tle tzw. Stare Łazienki.



Parkowy zakątek. Mostek na Wyspę Miłości.



A tutaj park w scenerii jesiennej.



Chata Żeromskiego. Dawna pracownia pisarza. Dziś mieści się tu muzeum.



Willa Uciecha zwana czasem Bierutówką, gdyż swego czasu pomieszkiwał tu tow. Bierut.



Zaniedbany Dwór Michała Górskiego twórcy koncepcji miasta - ogrodu.



Dawny młyn na rzece Bystrej.



To też Nałęczów. Wiosna na wzgórzu Jabłuszko.



W uzdrowiskowym lesie.



15 min spacerkiem od centrum i możemy podziwiać typowy krajobraz Płaskowyżu Nałęczowskiego.



komentarze (15) | dodaj komentarz

Kolorowo

wtorek, 27 października 2009 14:32
 Zdjęcia bez większej filozofii. Wybrane ze względu na kolor i światło, którego ostatnio, przynajmniej na Lubelszczyźnie brakowało. Pierwsze zdjęcie trochę z przymrużeniem oka. Można by powiedzieć, że piękna fotografia przyrodnicza. Dwa majestatyczne żurawie z zachodzącym słońcem w tle. Nie wiem, jak to będzie wyglądało na waszych monitorach, ale w oryginale fotografia emanuje głęboką czerwienią:





Zdjęcie drugie wykonane podczas wrześniowego winobrania. Wino robi się w baniaczku. Na zimowe wieczory będzie w sam raz. Spodobały mi się piękne, błękitne niebo i soczysta zieleń winorośli. Ujęcie też trochę takie nietypowe, ale sądzę, że dobrze w końcowym efekcie wyszło: 





Następne zdjęcie wykonałem na lubelskim Starym Mieście. To detal zdobiący elewację Starego Teatru. Jeden z najcenniejszych zabytków Lublina znajduje się obecnie w stanie prawie całkowitej ruiny grożącej zawaleniem. Od lat nikt nie ma pomysłu i pieniędzy aby uratować obiekt. Zdjęcie zamieszczam, bo kto wie, czy w przyszłości nadarzy się jeszcze okazja:





Kolejne zdjęcie to jedna z oznak nadchodzącej wiosny - miodunka. Czeka na publikację, to niech będzie. Na takie widoki musimy niestety znów parę miesięcy poczekać. Zatem ku pokrzepieniu serc:





I na zakończenie równie wczesnowiosenny żonkil. Fotografia to efekt zabawy apatatem w pewne deszczowe, zimne popołudnie. Intensywna barwa działała bardzo energetyzująco. Mam nadzieję, że fotografia również tak na was podziała.



 

komentarze (18) | dodaj komentarz

Kazimierz w oddcieniach b&w

czwartek, 22 października 2009 19:01
Co pewien czas dopada nas niepohamowana ochota wyjazdu do Kazimierza. Lubimy tam zaglądać zwłaszcza poza sezonem, gdy w Rynku nie ma tłumów turystów, indiańskich pseudo-kapel i straganów z tandetnymi pamiątkami. Na drogach dojazdowych nie tworzą się korki a z przystani na Wiśle znikają koszmarne statki pirackie, które dla niektórych urlopowiczów są atrakcją większą niż zabytki Kazimierza razem wzięte. Późną jesienią i zimą czas i życie w Kazimierzu Dolnym zwalniają, tocząc się leniwie u stóp zamku i fary. Przez opustoszały Rynek i uliczki przemykają mieszkańcy. Gdzieniegdzie spacerują nieliczni przybysze kontemplujący w spokoju niezwykłą atmosferę nadwiślańskiego miasteczka. Zapewne szukają śladów dawnej historii Kazimierza. A może, wedrując pobliskimi wąwozami, czy podziwiając drewniane werandki zabykowych domów starają się poczuć melanholijny klimat prowincji znany z opowiadania "Dwa księżyce" Marii Kuncewiczowej. Cóż tak przyciąga do Kazimierza te rzesze turystów, podróżników, artystów i marzycieli? Wydaje mi się, że to kapitalne połączenie historii, zabytków i przyrody. Historia miasteczka sięga czasów średniowiecza. Kulturalny i gospodarczy rozkwit przypadł na czas renesansu. Wiek XIX i represje po powstaniach przyniosły kres świetności Kazimierza i zdegradowały go do rangi osady. Kazimierz popadł na długie lata w zapomnienie. Z Kazimierzem wiąże się też historia Żydów. Dziś już tu ich nie ma. Materialnym śladem ich wielowiekowej bytności w miasteczku jest synagoga, Mały Rynek oraz kirkut. Nagromadzenie zabytków w Kazimierzu oszałamia. Są ruiny gotyckiego zamku i wczesnośredniowieczna wieża. Są renesansowe świątynie z przepiękną farą na czele. W Rynku stoją manierystyczne kamienice braci Przybyłów. W jednej z pierzeji "rozsiadła" się barokowa kamienica zwana Gdańską. Tuż obok, przy ulicy Senatorskiej odnajdziemy piękną Kamienicę Celejowską, z bogato zdobioną attyką i fasadą. Ale Kazimierz to także drewniane domy z werandami z początku XX wieku. A wszystko to wiosną i latem tonie w zieleni. Przyroda dopełnia atmosferę miasteczka. Parę minut specerkiem z Rynku i znajdziemy się w lessowych wąwozach. Z nich wydostaniemy się na łąki, w lasy lub na skraj skarpy wiślanej. Do Kazimierza przylgneła wreszcie aura miasta artystów. Kazimierz został odkryty przez malarzy w okresie międzywojennym. Od tamtej pory ciągną tu rzesze artystów i amatorów szukających natchnienia lub... zarobku.Galerie pełne są masowo tworzonych widoczków fary i Rynku. Ale czasem zdarzają się i perełki. W tutejszym muzeum znajdują się zbiory malarskie z przedstawieniami Kazimierza, na których mogą się uczyć wszyscy adepci sztuki. Zapraszam zatem do spokojnego Kazimierza poza sezonem. Zdjęcia wykonałem w lutym.  



Rynek. W głębi po lewej kamienice braci Przybyłów, po prawej kamienica Gdańska



Kamienica Gdańska w trochę innym kadrze



Rynek pstryknięty sprzed fary. W głębi XVII-wieczny kościół frańciszkanów



A oto o kazimierska fara - wzorcowy przykład renesansu lubelskiego



Widoczek pocztówkowy. Fara, Góra Krzyżowa, Rynek i.... żonka :)



Widoczek mniej pocztówkowy, ale też chyba ładny



Gotycka brama przed farą



Budynek dawnej synagogi



Przy Małym Rynku mieszkali kiedyś Żydzi. Dziś odbywają się tu targi staroci



w klasztorze frańciszkanów



Wirydarz. Tu spokojnie nawet w sezonie, bo mało kto tu dociera.


komentarze (25) | dodaj komentarz

Wspomnienia lata

poniedziałek, 19 października 2009 19:04
Wygląda na to, że zima odpuściła. Jest co prawda zimno, ale zniknął śnieg. Wróciło słońce a wraz z nim wspomnienia o nieodległym przecież lecie.  Ostatnie zdjęcia były czarno - białe, zatem dziś dla kontrastu kolorowe, ciepłe, letnie... Kwiaty gościły tu chyba w maju, więc najwyższy czas na odrobinę przyrody. Nazw nie jestem pewien, z góry przepraszam za ewentulane pomyłki.



Róża



Może ktoś wie, co to, bo w atlasie pełno podobnych



Dzwonek pokrzywolistny



Goździk kropkowany



Ładne, ale nie wiem, co to



Ten kwiat pstryknąłem już pod koniec lata. 



Od samych barw robi się gorąco



Goździk raz jeszcze



Wiciokrzew

Botanik i działkowiec ze mnie kiepski, wdzięczny bedę zatem za podanie prawidłowych nazw rośli. Tych, którzy lubią czarno-białe klimaty zapraszam na Szary zakątek. Jest nowe zdjęcie.


komentarze (23) | dodaj komentarz

Lublin, 14.10.2009

środa, 14 października 2009 13:50
Zasadniczo nie wiem, co mam napisać. Być może jeszcze nie odtajały mi szare komórki. Zaczęło się od tego, że musiałem stawić się w pewnym miejscu. Dojazd samochodem lub komunikacją miejską nie miał najmniejszego sensu, bo i tak wszystko stało w korkach. Nie pozostało nic innego, jak wybrać się pieszo. Zabrałem płaszcz, czapkę, rękawiczki  i... aparat. Zmarzłem, zmokłem, nakrzyczałem na jedną panią za ogólny bałagan w pewnym urzędzie, który popsuł mi humor w ostatnich dniach. No, ale dzięki bałaganowi i niedopatrzeniom urzędników mam też sporo zdjęć. Bo normalnie to bym dziś nie wychodził z domu.




Typowy obrazek z lubelskich ulic dzisiaj rano



Piechotką szybciej 



A liście jeszcze zielone...



Ambitna i dzielna pani  w drodze do pracy



Pan Popiołek



Iść, czy nie iść...



Marszałek też chyba dziś zmarzł



Twardziele...



Ciekawe, czy na zimówkach



Szaro - bury minimalizm



Miało być synchronicznie i symetrycznie...



Jesienny (?) deptak



Na piwo dziś nie pójdziemy...



Chłodzi się na mecz :)



Stare Miasto też zasypane



Jesień bywa naprawdę piękna :)



Lepiej chodźmy, bo bedzie na nas.



Stare Miasto urokliwe niezależnie od pory roku



A na Złotej jakby świątecznie



Dawno tu nie zaglądałem



To jedno z moich ulubionych miejsc...


Aż strach pomysleć, co będzie w grudniu. Sądzę jednak, że to krótkotrwały wybryk pogodowy i bedziemy jeszcze mieli okazje cieszyć się złotą, ciepłą jesienią. Zdjęć dziś jakby trochę więcej niż zazwyczaj, ale może zniknę na parę dni, więc zdjęcia będą na zapas. 

komentarze (28) | dodaj komentarz

 12  »

sobota, 13 marca 2010

Licznik odwiedzin: 82649

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Moje zdjęcia na N-G

Mój nowy blog

O moim bloogu

Fotografie powstałe podczas podróży po Polsce oraz krótkich wypadów za miasto. Trochę zabytków, trochę przyrody, może czasem jakiś eksperyment. Zapraszam

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 12.03.2010 17:21:57
  • autor: Jadwiga
  • treść: Zdjęcia piękne, wpis...

Statystyki

Odwiedziny: 82649
Wpisy
  • liczba: 224
  • komentarze: 3053
Księga gości: 93
Bloog istnieje od: 888 dni