Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Garbów

niedziela, 07 lutego 2010 19:24
Na obrzeżach Płaskowyżu Nałęczowskiego, przy ruchliwej trasie Lublin - Warszawa, 12 km od Nałęczowa leży Garbów. Wieś, przez którą przejeżdzaliśmy tysiące razy i nigdy się nie zatrzymywaliśmy. Aż pewnego letniego dnia postanowiliśmy spędzić tam trochę czasu. To, że stoi tam monumentalna, neogotycka świątynia wiedzieliśmy od zawsze. Nie sposób tez przegapić dużych stawów hodowlanych, ukrytego wśród starych drzew pałacyku oraz młyna. Ale że jest tam zabytkowy cmentarz postawiony na lessowym wzgórzu w miejscu wczesnośredniowiecznego grodziska, dowiedzieliśmy się wertując materiały o regionie. Nęciła nas też informacja o ruinach dawnego, barokowego kościoła zniszczonego przez Rosjan podczas pierwszej wojny światowej. Chcieliśmy zobaczyć te miejsca. Można nazwać to lokalnym patriotyzmem, ale miło jest przecież poznawać atrakcje bliższej i dalszej okolicy. I miło jest też dzielić się nimi z innymi, choćby na tym blogu. Turystów w Garbowie raczej się nie uświadczy, więc może po przeczytaniu tego wpisu i obejrzeniu zdjęć znajdzie się choć jedna osoba, która podróżując krajową "17" znajdzie chwilkę na eksplorowanie Garbowa, bo zwłaszcza latem wyczyn to nie lada. Zobaczycie to na zdjęciach. Acha, nazwa miejscowości bierze się od okolicznych wzgórz - garbów. Zapraszam do obejrzenia fotografii.


  
Oprócz dużych stawów hodowlanych sporo jest w Garbowie takich przydomowych "bajorek"




Neogotycki kościół jest i to dosłownie największym zabykiem Garbowa




Kościół zaprojektowany przez Józefa Piusa Dziekońskiego jest zarazem największą świątynią Lubelszczyzny




Ukryty pośród drzew kościół najefektowniej prezentuje się z oddali ze szczytów okolicznych wzgórz




Ostatnie spojrzenie na kościół i ruszamy na poszukiwanie dawnego cmentarza


   
Spacer po zabytkowym cmentarzu przypominał przeprawę przez dżunglę: wysokia trawa, kolorowe kwiaty i mnóstwo motyli. Poza tym cisza i spokój. Miejsce z niesamowitym klimatem




Cmentarz założono w połowie XIX wieku. Funkcjonował do lat 30. wieku następnego.




Na sąsiednim wzgórzu zwanym Kościeliskiem ujrzeliśmy ruiny dawnego, barokowego kościoła




Aby tu dotrzeć musieliśmy przejść przez lessowy wąwóz i zarośniętą ścieżkę




 
Do dziś zachowała się ściana frontowa




Legenda mówi, że w zasypanych kryptach spoczywa kilkaset trumien.


komentarze (8) | dodaj komentarz

Puławy

wtorek, 02 lutego 2010 22:45

Kraina Lessowych Wąwozów to nie tylko uzdrowiskowy Nałęczów czy renesansowy Kazimierz, ale także, między innymi Puławy. Zaglądamy tam czasami aby pospacerować po rozległym parku i poczuć arystokratyczną odsłonę tego zakątka Lubelszczyzny. Zapewne większości z was Puławy kojarzą się z zakładami azotowymi. Drugim skojarzeniem, wynikającym zresztą z pierwszego będzie: katastrofa ekologiczna. Błąd. Tak było kilkanaście lat temu. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii negatywny wpływ na środowisko zredukowano do minimum. Rosną tu drzewa, ba, jest nawet park, Wisła płynie spokojnie, a ludzie żyją pomalutku, i to chyba nawet zadowoleni, bo miasto całkiem sympatyczne jest. Wiem co piszę, bo przez rok w Puławach pracowałem. Ale nie o przemyśle, ani tym bardziej o mojej pracy zamierzam tu pisać. Puławy to też, a może przede wszystkim park angielski z pałacem należącym od lat 30. XVIII wieku do rodziny Czartoryskich. Rozkwit Puław przypadł na drugą połowę XVIII wieku, kiedy miejscowość stała się stałą siedzibą księcia Adama Czartoryskiego i jego żony Izabelli. Pałac przebudowano w stylu klasycystycznym, ogród przekształcono w park angielski. Na przełomie XVIII i XIX wieku wzniesiono zachowane do dziś: Domek Grecki, Pałac Marynki, Świątynię Sybilli i Domek Gotycki. Puławy stały się jedną z najokazalszych rezydencji w Polsce. Kwitło tu bujne życie kulturalne. W klasycystycznej Świątyni Sybilli księżna Izabella zgromadziła pamiątki po sławnych Polakach, które w czasach zaborów miały przypominać o chwale Rzeczypospolitej. Było to, jakby nie patrzeć, pierwsze w Polsce muzeum. Czartoryska dużo podróżowała. Z wypraw do Hiszpanii i Włoch przywiozła antyczne rzeźby, fragmenty tablic i ornamentów, które wmurowano w ściany Domku Gotyckiego. Można je oglądać do dziś. Nie można za to podziwiać „Damy z łasiczką". Obraz ten był pierwotnie eksponowany właśnie w Puławach. Okres świetności Puław minął wraz z represjami po powstaniu listopadowym. Majątek Czartoryskich uległ konfiskacie. Puławy, a zwłaszcza pałac popadły w zapomnienie i do dziś nie odzyskały należnej im świetności, a szkoda. Kiedy znudzi się nam oglądanie zabytków można pospacerować po parku, przejść się wzdłuż starorzecza Wisły lub zajrzeć do sztucznej groty. Park najładniej prezentuje się latem. Wtedy tezżpowstały fotografie do dzisiejszego wpisu.   

 

 

 

Pałac Czartoryskich

 

 

 

Domek Gotycki z początku XIX wieku

 

 

 

Tutaj przechowywano słynną "Damę z łasiczką"

 

 

 

Fragment parku

 

 

 

Można pospacerować wzdłuż starej Wisły

 

 

 

Pałac Marynki

 

 

 

Kapitele w portyku  kościoła Wniebowzięcia NMP

 

 

 

Kościół wzniesiono na wzór rzymskiego Panteonu. Pstrykałem pod światło, więc wyszło tak sobie.

 

 

 

komentarze (14) | dodaj komentarz

Na rowerowym szlaku. Wycieczka piąta.

czwartek, 28 stycznia 2010 20:22
W pewien sierpniowy dzień wsiadłem na rower i ruszyłem przed siebie trasą, która należy do moich ulubionych w okolicy Nałęczowa. Niezbyt długa (20 km), mało uciążliwa - głównie płasko po drogach polnych i asfaltowych. Sporo przyrody, ładne krajobrazy, trochę zabytków, parę wsi, jedno miasteczko. Krótko mówiąc, dobra okazja do aktywnego spędzenia wolnego czasu i odpoczynku od stresujących obowiązków. Spakowałem podręczną mapkę, aparat, coś do picia i ruszyłem w drogę. Najpierw z Nałęczowa, ulicą Powstańców do lasu, u wylotu którego rozlokowała się osada Nowy Gaj. Stoi tu dawny, murowany młyn. Dziś można tu wynająć pokój oraz obejrzeć ekspozycję minerałów. Z asfaltowej drogi skręcamy następnie w pola. Jadąc wzdłuż lasu zostawiamy za sobą młyn, a po lewej rzekę Czerkę i docieramy znów do Gaju. Tym razem Starego. To całkiem sympatyczna, spokojna wieś z dala od głównych dróg. Sporo tu uroczych, aczkolwiek zaniedbanych drewnianych chałup. Równa, asfaltowa droga kończy się tuż u wylotu wsi. Dalej już tylko drogi polne i rozległe przestrzenie Równiny Bełżyckiej, które najładniej prezentują się latem. Drogami i ścieżkami pośród pól trafimy do wsi Kocianów. Nic specjalnego. Jedyną ciekawostką zdaje się być kopalnia piachu, której jednakże zbadać mi się nie udało - teren prywatny i ogrodzony. Dowód na to, że Płaskowyż Nałęczowski to nie tylko less. Z Kocianowa, drogą asfaltową kierujemy się na Niezabitów. Stąd już tylko parę kilometrów do Wąwolnicy. Krajobraz ulega sporej zmianie. Z Równiny Bełżyckiej trafiamy  na obrzeża Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Zaczynają się górki, lessowe skarpy i wąwozy. Przyroda zeszła tym razem jednakże na plan dalszy. Tuż przed Wąwolnicą jest Kębło z kapliczką i cudowną figurą Matki Boskiej. Pisałem o tym w ostatniej „rowerowej" relacji. Kapliczek, również tych cudownych w okolicy jest więcej. Jedną z nich postawiono na wzgórzu, w miejscu objawienia. Dostać się tam można przez las. Rowerem trochę trudno - trzeba pchać. Ale na miejscu zachwyt gwarantowany. Na rozległej polanie, na szczycie wzgórza, pośród kępy drzew stoi kapliczka. O tym, że pielgrzymują tu wierni świadczą bukiety świeżych kwiatów i ziół oraz różańce rozwieszone na konarach drzew, zapewne jako wota. Widok zaiste niezwykły. Chwila kontemplacji i czas ruszać dalej, do Wąwolnicy. Tę osadę znacie już doskonale z poprzednich wpisów. Rozpisywał się zatem nie będę. Objeżdżając neogotyckie sanktuarium pstryknąłem parę fotek i przez Kolonię Chruszczów wróciłem do Nałęczowa. Ot, i cała wycieczka. Pogoda, przyznać muszę była trochę nijaka. Stąd to „mleczne" niebo na fotografiach. Zapraszam             




Młyn Hipolit w Nowym Gaju




Gdzieś między Nowym, a Starym Gajem




Mały remoncik i na wakacyjną siedzibę w sam raz.




Koniec drogi asfaltowej, Początek przygody




Na Równinie Bełżyckiej w drodze do Kocianowa.




Nocą zapewne straszy w okolicy




XIX-wieczny dwór w Kęble. Przebudowany, dlatego o nim nie wspomnialem w relacji.




Na wzgórzu, pośród drzew, stoi kapliczka




Chwila zadumy




Rzut oka na wąwolnickie sanktuarium




Akurat, gdy dojechałem do Nałęczowa rozpogodziło się.


komentarze (16) | dodaj komentarz

Przyrodniczo

niedziela, 24 stycznia 2010 13:43
Pozostajemy w Nałęczowie, ale tym razem dla odmiany w scenerii letniej. Dziś zaprezentuję wam większą porcję zdjęć, które pokazują przyrodę uzdrowiska i jego najbliższej okolicy. Niektóre fotografie powstały przed paroma laty. Nie są doskonałe, ale syberyjska aura sprawia, że patrzę na nie łaskawszym okiem, zwłaszcza, że przywołują z pamięci letnie wędrówki po Krainie Lessowych Wąwozów. Jeszcze parę lat temu, jako typowy mieszczuch nie zwracałem zbytnio uwagi na otaczającą mnie przyrodę. Bo czy w przypadku betonowego osiedla można mówić o przyrodzie? Wszystko zmieniło się, gdy zainteresowałem się fotografią i ze względów rodzinnych stałem się częstym bywalcem Nałęczowa. Kto by przypuszczał, że 30 km od miasta można znaleźć się pośród łąk, pól, lasów i wąwozów w samotności i ciszy. Można wędrować wzdłuż rzek, siąść nad brzegiem stawu czy szczycie wzniesienia i kontemplować piękno krajobrazu. Czasami uda się podpatrzeć życie pośród traw, często po ścieżce wędrówek przemknie większy mieszkaniec okolicznych pól i lasów. Jeśli spojrzeć w niebo, dostrzeżemy majestatyczne sylwetki jastrzębi szybujących dostojnie w poszukiwaniu łupu. Żałuję, że mój fujifilm s5700 nie ma teleobiektywu. Podpatrywanie przyrody byłoby łatwiejsze. Aby to wszystko odrobinę ogarnąć zakupiłem jakiś czas temu podręczne atlasy roślin i zwierząt. Stały się one, obok aparatu, nieodłącznymi towarzyszami pieszych i rowerowych wędrówek po drogach i bezdrożach Płaskowyżu Nałęczowskiego.




1. Dzikie oblicze Bystrej




2. Typowy krajobraz nałęczowski




3. Puszcza to nie jest, ale w gęstwinie można się zagubić.




4. W lessowym wąwozie




5. Czasami bywa też płasko. Równina Bełżycka




6. Mniejsi mieszkańcy Krainy Wąwozów Lessowych




7. Brzegi stawów i rzek to królestwo ważek.




8. Świat owadów zachwyca swą różnorodnością.




9. Byle do wiosny




10. Dziewanna pospolita




11. Chaber




12. Pszeniec gajowy




13. Wyka




14. Jakiś łąkowy drobiazg.




15. Zwiastun wiosny: zawilec




16. Koniczyna




17. w nałęczowskim stawie




18. Na szczęście nie potrzeba teleobiektywu aby zrobić takie zdjęcie.




19. Kwiczoł (?)




20. Dzięcioł zielony


komentarze (20) | dodaj komentarz

Zimowo...

wtorek, 19 stycznia 2010 19:04
Polubiłem zimę. Nie przypuszczałem, że przyjdzie mi to kiedyś przyznać, ale tak jest. Polubiłem ją za nieustannie padający śnieg, zasypane drogi i chodniki, przyprószone drzewa, a nawet za siarczysty mróz. Najbardziej jednak za niesamowite krajobrazy, jakie mogłem w ostatnich tygodniach podziwiać i fotografować w bliskim memu sercu Nałęczowie. Tak pięknych, a przy tym ascetycznych i minimalistycznych pejzaży już dawno nie miałem okazji kontemplować. Pochmurne niebo, ciemne sylwetki ludzi i drzew kontrastujące z bezgraniczną bielą są wręcz fascynujące. Są to, wypisz - wymaluj scenerie żywcem wyjęte z obrazu P. Bruegla „Myśliwi na śniegu". Jeśli widzieliście to arcydzieło, wiecie zapewne, co mam na myśli. To jeden z moich ulubionych obrazów i kto wie, czy nie najwspanialsze przedstawienie pejzażu zimowego w historii malarstwa. Groźne niebo, rozległa, zasypana śniegiem dolina, uśpiona przyroda i miasteczko z krzątającymi się postaciami emanują - mimo swego realizmu - sugestywną, magiczną wręcz atmosferą. Do głowy by mi nie przyszło porównywać moje zdjęcia z arcydziełem. Co to, to nie. Mam tylko cichą nadzieję, że podczas zimowych spacerów udało mi się choć trochę utrwalić piękno i spokój zimowego Nałęczowa.    




1. Dzielnica Charz. Widać stary młym rzeczny. W tle wzgórze Jabłuszko.




2. Okolice ulicy Powstanców




3. Spacerkiem do centrum miasteczka




4. Ulica Prusa




5. Miasteczko zapadło w zimowy sen




6. Nowoczesność w Nałęczowie. Zimą chyba najbardziej fotogeniczna.




7. To prawie centrum miasteczka




8. Ulica Słowicza w zimowej scenerii




9. Rzeka Bystra




10. Widoczek z ulicy Harcerskiej




11. Zasypany las uzdrowiskowy




12. Bystra raz jeszcze




13. Wędkarz na Zielonym Mostku. Jedna z moich ulubionych fotografii




14. Zasypana śniegiem chatka




15. Na dole śnieg, na górze śnieg, a w środku, wśród drzew rzeka Bystra




16. Charz, czyli Nałęczów w klimatach odrobinę wiejskich





komentarze (20) | dodaj komentarz

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 80122

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Moje zdjęcia na N-G

Mój nowy blog

O moim bloogu

Fotografie powstałe podczas podróży po Polsce oraz krótkich wypadów za miasto. Trochę zabytków, trochę przyrody, może czasem jakiś eksperyment. Zapraszam

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.12.2009 14:03:39
  • autor: Betterware
  • treść: Doskonałe zdjęcia. P...

Statystyki

Odwiedziny: 80122
Wpisy
  • liczba: 218
  • komentarze: 2943
Księga gości: 87
Bloog istnieje od: 856 dni